„Don’t Starve: Pocket Edition” nie wyświetla długich samouczków, ale za kulisami działa kilka bezlitosnych systemów. Głód, zdrowie i rozum są ze sobą splecione – zaniedbanie jednego z nich po pewnym czasie uderza w pozostałe.
Głód to najbardziej oczywisty wskaźnik. Gdy spadnie do zera, twoja postać umiera, niezależnie od zdrowia i rozumu. Ważne jest jednak co jesz: gotowane potrawy i przetworzone jedzenie dają więcej wartości niż surowe, a część składników (np. zepsute mięso) może pośrednio uderzać w zdrowie lub rozum.
Zdrowie tracisz nie tylko przez walkę, ale również przez głupie wypadki: ogień, złą pogodę, a nawet niektóre źle dobrane posiłki. Leczenie jest kosztowne zasobowo, dlatego doświadczony gracz nie „leczy się”, tylko unika niepotrzebnych obrażeń. Często rozsądniej jest uciec niż zwyciężyć z minimalnym paskiem HP.
Rozum (sanity) to mniej intuicyjny, ale kluczowy system. Spada w ciemności, podczas długiego przebywania w deszczu, przy spotkaniach z dziwnymi stworami czy po zbyt długiej walce. Gdy jest zbyt niski, świat zaczyna się zniekształcać, a halucynacje stają się śmiertelnie realne. Ogień, kwiaty i spokojny sen w bezpiecznym miejscu mogą powoli przywrócić równowagę – ale wymaga to czasu i zasobów.
Esencją przetrwania jest ciągłe zadawanie sobie pytania: która z tych trzech wartości najbardziej grozi mi teraz załamaniem? Jeśli głód jest stabilny, ale rozum tonie, może czas na spokojny wieczór przy ognisku zamiast kolejnego ryzykownego wypadu.